Zamek Niedzica - Siedziba Białej Damy
W ubiegłym roku w czasie wakacji odwiedziłam wiele ciekawych miejsc. Jednym z nich był Zamek Niedzica znajdujący się obok Jeziora Czorsztyńskiego. Wewnątrz znajdują się przede wszystkim przepiękne komnaty oraz dziedziniec, gdzie można ujrzeć kolorowe kwiaty. Przez wieki właściciele zamku się zmieniali; należał on do możnowładców. Między innymi był w rękach: chorwackiego rodu szlacheckiego Horvathów oraz rodu Giovanellich.
Wokół Zamku Niedzica krążą różne legendy. Jedna z nich mówi o klątwie, jaka spoczywa na zamku; w skale, na której go wybudowano jest szczelina, która z roku na rok staje się coraz większa i pewnego dnia budowla zostanie przez nią pochłonięta. Ma to być kara za próżność jednego z właścicieli zamku, który nie chciał ocalić ludzi uciekających przed Tatarami, gdyż martwił się tylko o własną wygodę. Jednak to nie ta legenda zaintrygowała mnie najbardziej...
Kiedy oglądałam studnię na dziedzińcu, usłyszałam inne opowieści. Zamek był kiedyś zamieszkiwany przez księcia Bolesława i księżniczkę Brunhildę; było to bardzo kłótliwe małżeństwo. Kobieta nie była zadowolona z zamku, ciągle miała pretensje do męża i wszczynała awantury. Bolesław znosił kłótnie, ale pewnego dnia księżniczka posunęła się za daleko. Bolesław podczas awantury odepchnął Brunhildę, która wypadła przez okno prosto do studni znajdującej się na dziedzińcu. Po tym zdarzeniu książę długo rozpaczał. Potrafił przez długie godziny chodzić po zamku i wołać: "Przebacz mi Brunhildo!". Kiedyś Bolesław zajrzał do studni, gdzie straciła życie jego żona i usłyszał wołanie: "Przebaczam Ci, Bolesławie Łysy!". Mężczyzna ucieszył się, lecz później zastanawiał się, dlaczego nazwano go Łysym. Przecież miał zawsze bardzo długie włosy. Otóż następnego dnia o świcie, kiedy Bolesław wstał z łóżka, nie miał na głowie ani jednego kosmyka swoich bujnych włosów. Prawdopodobnie po śmierci Bolesława po dziedzińcu błąka się jego duch, który nieustannie powtarza słowa: "Przebacz mi Brunhildo!". Co noc duchy małżonków siedzą razem wpatrując się w studnię. Z legendą tą wiąże się pewna klątwa, która mówi o tym, że jeśli mężczyzna spoglądając wgłąb studni wypowie imię ukochanej, a jej tak naprawdę nie kocha, nazajutrz obudzi się łysy.
Kolejna legenda opowiadana po zmroku może naprawdę napędzić komuś stracha. To właśnie ona wzbudziła we mnie ciekawość. Otóż dawno temu żył szlachcic Sebastian Berzevicy, który tułał się po świecie. Będąc w Peru poślubił pewną Indiankę, z którą miał córkę - Uminę. Po kilku latach Sebastian powrócił do Europy razem z córką i jej mężem wyjechał do Włoc, gdzie mąż Uminy został zamordowany. Po jakimś czasie Umina urodziła syna - Antonia. Sebastian wraz z córką został "przygarnięta" przez ród Paloczych, który wówczas zamieszkiwał Zamek w Niedzicy. Niestety mordercy znaleźli ich nawet tam. Chcieli zabić Antonia, lecz Sebastian zdążył uchronić go przed niebezpieczeństwem. Napastnicy zabili jednak Uminę. Kobieta została pochowana w okolicach zamku, a obok trumny Sebastian Berzevicy ukrył skarb Inków, który przywiózł ze sobą z Ameryki Południowej. Do dnia dzisiejszego nikt jeszcze nie odnalazł tego miejsca; znaleziono jedynie inkaskie kipu ("pismo węzełkowe"; sposób, w jaki Inkowie zapisywali różne wiadomości, który polegał na zawiązywaniu węzełków na sznurkach), które prawdopodobnie mówi o miejscu ukrycia skarbu. Niestety nikt nie potrafi go odczytać, ale być może kiedyś komuś się to uda.
Cóż strasznego jest w tej legendzie? Właśnie fakt, że Umina zginęła na zamku. Mówi się, że w Zamku Niedzicy straszy Biała Dama. Ale co to ma wspólnego z tą legendą? Otóż duch Białej Damy to nieżyjąca już Umina, która nocami przechadza się po zamku ubrana w białe szaty, bo nie może zaznać spokoju. W każdej legendzie jest ziarenko prawdy... W tym przypadku nie wiadomo, co jest prawdą: kipu czy duch Białej Damy. Jednak niektórzy turyści przyznają, że kiedy zrobiło się ciemno, ujrzeli zjawę w białych szatach, którą podobno była Biała Dama. Są też odważni, którzy decydują się na noc w zamkowym hotelu... Szczerze mówiąc, chyba nawet sama zdecydowałabym się na to, ponieważ bardzo lubię takie "doświadczenia".
Koniec już legend, teraz przejdźmy do tego, co jest w stu procentach prawdziwe... W Zamku Niedzica oprócz wspomnianego już wcześniej dziedzińca znajduje się wiele komnat; są to różne sypialnie dawnych mieszkańców oraz pokoje dzienne i jadalnie. Jest tam również miejsce, skąd można podziwiać okolicę (bo wieżą widokową tego nazwać nie można 😜). Widok rozciąga się na Jezioro Czorsztyńskie, zaporę oraz okoliczne lasy. Stamtąd również bardzo dobrze widać dziedziniec zamkowy w całej swej okazałości. Wychodząc z zamku można dojść do starej wozowni, czyli miejsca, gdzie dawniej przechowywano powozy. W środku mieści się obecnie wystawa przedstawiająca środki transportu z przeszłości.
Zamek Niedzica jest miejscem, które warto zobaczyć. Bardzo mi się tam podobało, a legendy, które słyszałam sprawiły, że miejsce stało się jeszcze bardziej tajemnicze.
Wokół Zamku Niedzica krążą różne legendy. Jedna z nich mówi o klątwie, jaka spoczywa na zamku; w skale, na której go wybudowano jest szczelina, która z roku na rok staje się coraz większa i pewnego dnia budowla zostanie przez nią pochłonięta. Ma to być kara za próżność jednego z właścicieli zamku, który nie chciał ocalić ludzi uciekających przed Tatarami, gdyż martwił się tylko o własną wygodę. Jednak to nie ta legenda zaintrygowała mnie najbardziej...
Kiedy oglądałam studnię na dziedzińcu, usłyszałam inne opowieści. Zamek był kiedyś zamieszkiwany przez księcia Bolesława i księżniczkę Brunhildę; było to bardzo kłótliwe małżeństwo. Kobieta nie była zadowolona z zamku, ciągle miała pretensje do męża i wszczynała awantury. Bolesław znosił kłótnie, ale pewnego dnia księżniczka posunęła się za daleko. Bolesław podczas awantury odepchnął Brunhildę, która wypadła przez okno prosto do studni znajdującej się na dziedzińcu. Po tym zdarzeniu książę długo rozpaczał. Potrafił przez długie godziny chodzić po zamku i wołać: "Przebacz mi Brunhildo!". Kiedyś Bolesław zajrzał do studni, gdzie straciła życie jego żona i usłyszał wołanie: "Przebaczam Ci, Bolesławie Łysy!". Mężczyzna ucieszył się, lecz później zastanawiał się, dlaczego nazwano go Łysym. Przecież miał zawsze bardzo długie włosy. Otóż następnego dnia o świcie, kiedy Bolesław wstał z łóżka, nie miał na głowie ani jednego kosmyka swoich bujnych włosów. Prawdopodobnie po śmierci Bolesława po dziedzińcu błąka się jego duch, który nieustannie powtarza słowa: "Przebacz mi Brunhildo!". Co noc duchy małżonków siedzą razem wpatrując się w studnię. Z legendą tą wiąże się pewna klątwa, która mówi o tym, że jeśli mężczyzna spoglądając wgłąb studni wypowie imię ukochanej, a jej tak naprawdę nie kocha, nazajutrz obudzi się łysy.
Kolejna legenda opowiadana po zmroku może naprawdę napędzić komuś stracha. To właśnie ona wzbudziła we mnie ciekawość. Otóż dawno temu żył szlachcic Sebastian Berzevicy, który tułał się po świecie. Będąc w Peru poślubił pewną Indiankę, z którą miał córkę - Uminę. Po kilku latach Sebastian powrócił do Europy razem z córką i jej mężem wyjechał do Włoc, gdzie mąż Uminy został zamordowany. Po jakimś czasie Umina urodziła syna - Antonia. Sebastian wraz z córką został "przygarnięta" przez ród Paloczych, który wówczas zamieszkiwał Zamek w Niedzicy. Niestety mordercy znaleźli ich nawet tam. Chcieli zabić Antonia, lecz Sebastian zdążył uchronić go przed niebezpieczeństwem. Napastnicy zabili jednak Uminę. Kobieta została pochowana w okolicach zamku, a obok trumny Sebastian Berzevicy ukrył skarb Inków, który przywiózł ze sobą z Ameryki Południowej. Do dnia dzisiejszego nikt jeszcze nie odnalazł tego miejsca; znaleziono jedynie inkaskie kipu ("pismo węzełkowe"; sposób, w jaki Inkowie zapisywali różne wiadomości, który polegał na zawiązywaniu węzełków na sznurkach), które prawdopodobnie mówi o miejscu ukrycia skarbu. Niestety nikt nie potrafi go odczytać, ale być może kiedyś komuś się to uda.
Cóż strasznego jest w tej legendzie? Właśnie fakt, że Umina zginęła na zamku. Mówi się, że w Zamku Niedzicy straszy Biała Dama. Ale co to ma wspólnego z tą legendą? Otóż duch Białej Damy to nieżyjąca już Umina, która nocami przechadza się po zamku ubrana w białe szaty, bo nie może zaznać spokoju. W każdej legendzie jest ziarenko prawdy... W tym przypadku nie wiadomo, co jest prawdą: kipu czy duch Białej Damy. Jednak niektórzy turyści przyznają, że kiedy zrobiło się ciemno, ujrzeli zjawę w białych szatach, którą podobno była Biała Dama. Są też odważni, którzy decydują się na noc w zamkowym hotelu... Szczerze mówiąc, chyba nawet sama zdecydowałabym się na to, ponieważ bardzo lubię takie "doświadczenia".
Koniec już legend, teraz przejdźmy do tego, co jest w stu procentach prawdziwe... W Zamku Niedzica oprócz wspomnianego już wcześniej dziedzińca znajduje się wiele komnat; są to różne sypialnie dawnych mieszkańców oraz pokoje dzienne i jadalnie. Jest tam również miejsce, skąd można podziwiać okolicę (bo wieżą widokową tego nazwać nie można 😜). Widok rozciąga się na Jezioro Czorsztyńskie, zaporę oraz okoliczne lasy. Stamtąd również bardzo dobrze widać dziedziniec zamkowy w całej swej okazałości. Wychodząc z zamku można dojść do starej wozowni, czyli miejsca, gdzie dawniej przechowywano powozy. W środku mieści się obecnie wystawa przedstawiająca środki transportu z przeszłości.
Zamek Niedzica jest miejscem, które warto zobaczyć. Bardzo mi się tam podobało, a legendy, które słyszałam sprawiły, że miejsce stało się jeszcze bardziej tajemnicze.











Komentarze
Prześlij komentarz