Palenica - Chillout na świeżym powietrzu
W Szczawnicy możemy nie tylko spacerować oraz podziwiać cudowne rzeźby z kwiatów. Właśnie w tej miejscowości znajduje się kolej krzesełkowa, z której można dostać się na Palenicę. Szczyt góry mieści się 722 m n.p.m. Oczywiście można też wejść na samą górę pieszo, ale w ten dzień moje nogi odmówiły mi posłuszeństwa i postanowiłam skorzystać z bardzo wygodnego krzesełka.
Uwielbiam moment samego wjazdu na szczyt, gdyż mogę wtedy obserwować wszystko, co znajduje się pode mną. Mam wtedy świadomość, że znajduję się dość wysoko ponad ziemią, ale nie przeraża mnie to. Kiedyś w różny sposób wyobrażałam sobie "podróże" taką kolejką. W mojej głowie rodziło się milion pytań: Co, jeśli krzesełko się odczepi? Co, jeśli spadnę? Co, jeśli lina się zerwie? Jednak skończyłam z takim myśleniem, bo to tylko odbierało mi przyjemność z wjazdu na szczyt. Wtedy skupiałam się tylko na tym, żeby dojechać i zjechać z powrotem. Przez to byłam przybita i w ogóle nie cieszyłam się z widoków, które mnie otaczały. Teraz, kiedy udało mi się pokonać strach, cieszę się każdym wjazdem, ponieważ właśnie wtedy można oglądać prześliczne krajobrazy.
Po wjechaniu na górę rozglądałam się dookoła i nie mogłam się nadziwić. Pogoda była piękna, świeciło słońce, a krajobraz... BOSKI. Góry, na które patrzyłam były częściowo ukryte za mgłą. Szczyty drapały małe, ciemne, rozmyte chmurki. Aż tak zachwyciły mnie te widoki, że musiałam obfotografować wszystko dookoła 😂
Na polance znajdowały się leżaki. Pomyślałam tylko o jednym... chyba się domyślacie o czym. Kupiłam sok w karczmie tuż obok i zajęłam miejsce na leżaczku. Właśnie tego mi było trzeba. Łapałam promyki słońca i popijałam zimny sok.
Zdecydowanie było to najlepsze miejsce na relaks i regenerację organizmu przed kolejnymi wyprawami ❤
Uwielbiam moment samego wjazdu na szczyt, gdyż mogę wtedy obserwować wszystko, co znajduje się pode mną. Mam wtedy świadomość, że znajduję się dość wysoko ponad ziemią, ale nie przeraża mnie to. Kiedyś w różny sposób wyobrażałam sobie "podróże" taką kolejką. W mojej głowie rodziło się milion pytań: Co, jeśli krzesełko się odczepi? Co, jeśli spadnę? Co, jeśli lina się zerwie? Jednak skończyłam z takim myśleniem, bo to tylko odbierało mi przyjemność z wjazdu na szczyt. Wtedy skupiałam się tylko na tym, żeby dojechać i zjechać z powrotem. Przez to byłam przybita i w ogóle nie cieszyłam się z widoków, które mnie otaczały. Teraz, kiedy udało mi się pokonać strach, cieszę się każdym wjazdem, ponieważ właśnie wtedy można oglądać prześliczne krajobrazy.
Po wjechaniu na górę rozglądałam się dookoła i nie mogłam się nadziwić. Pogoda była piękna, świeciło słońce, a krajobraz... BOSKI. Góry, na które patrzyłam były częściowo ukryte za mgłą. Szczyty drapały małe, ciemne, rozmyte chmurki. Aż tak zachwyciły mnie te widoki, że musiałam obfotografować wszystko dookoła 😂
Na polance znajdowały się leżaki. Pomyślałam tylko o jednym... chyba się domyślacie o czym. Kupiłam sok w karczmie tuż obok i zajęłam miejsce na leżaczku. Właśnie tego mi było trzeba. Łapałam promyki słońca i popijałam zimny sok.
Zdecydowanie było to najlepsze miejsce na relaks i regenerację organizmu przed kolejnymi wyprawami ❤

Komentarze
Prześlij komentarz